Odkąd zmieniłam miejsce
zamieszkania, często słyszę od swoich gości, że wchodzi się do mnie jak
do prezydenta. Wejścia na posesję wokół bloku strzeże bramka z
domofonem. Podobnie zabezpieczone są drzwi prowadzące na klatkę
schodową. W wielu ludziach taki tor przeszkód wciąż budzi zdumienie.
Kiedy cofniemy się w czasie dwadzieścia lat, zauważymy, że atmosfera na blokowiskach była zupełnie niepodobna do panującej obecnie. Sąsiedzi pukali do siebie z prośbą o szklankę cukru albo pożyczenie krzesła. Kiedy popołudniami panowie wspólnie dłubali przy samochodzie, a dzieci bawiły się na trzepakach, panie wpadały do siebie niezapowiedziane, żeby oddawać się gorącym plotkom. Kilka lat później określenie „wspólnota sąsiedzka” straciło swoje znaczenie.
Istnieją jednak ludzie, którym zależy na rewitalizacji osiedlowych więzi. 25 stycznia w Teatrze TrzyRzecze przy ulicy Młynowej odbędzie się premiera spektaklu Modulor. To wydarzenie teatralne jest zwieńczeniem nietypowego projektu, mającego na celu ożywienie białostockich blokowisk. Jego bezpośrednim założeniem było zintegrowanie mieszkańców osiedla Piaski. Pośrednim, obudzenie wśród białostoczan refleksji na temat uśpionego potencjału bloków. W ramach dotychczasowych działań twórczych, można było uczestniczyć w nagrywaniu odgłosów zasłyszanych w wieżowcu, układaniu wierszy czy warsztatach efektownego fotografowania blokowisk. Koordynatorka projektu, Marta Jasińska mówi, że choć oficjalnie cała akcja ma się zakończyć na spektaklu i wystawie zdjęć, zostaną poczynione wszelkie działania, aby idea animowania blokowisk miała swoją kontynuację, nawet jeśli będą to przedsięwzięcia mniejsze.
Domofony i kodowane bramki z pewnością nie kreują atmosfery ufności. Trudno jednak walczyć z fizycznymi barierami stawianymi między ludźmi. Obudzenie ducha sąsiedzkiej wspólnoty może okazać się mimo wszystko dziecinnie proste. Wystarczy odrobina wiary w człowieka i odwagi, które zagwarantują nam częstszą wymianę uśmiechów albo ciekawą rozmowę w windzie zamiast milczenia i spuszczonego wzroku. Później, zapukanie do drzwi w chwili samotności, pójdzie już bardzo gładko.
Kiedy cofniemy się w czasie dwadzieścia lat, zauważymy, że atmosfera na blokowiskach była zupełnie niepodobna do panującej obecnie. Sąsiedzi pukali do siebie z prośbą o szklankę cukru albo pożyczenie krzesła. Kiedy popołudniami panowie wspólnie dłubali przy samochodzie, a dzieci bawiły się na trzepakach, panie wpadały do siebie niezapowiedziane, żeby oddawać się gorącym plotkom. Kilka lat później określenie „wspólnota sąsiedzka” straciło swoje znaczenie.
Istnieją jednak ludzie, którym zależy na rewitalizacji osiedlowych więzi. 25 stycznia w Teatrze TrzyRzecze przy ulicy Młynowej odbędzie się premiera spektaklu Modulor. To wydarzenie teatralne jest zwieńczeniem nietypowego projektu, mającego na celu ożywienie białostockich blokowisk. Jego bezpośrednim założeniem było zintegrowanie mieszkańców osiedla Piaski. Pośrednim, obudzenie wśród białostoczan refleksji na temat uśpionego potencjału bloków. W ramach dotychczasowych działań twórczych, można było uczestniczyć w nagrywaniu odgłosów zasłyszanych w wieżowcu, układaniu wierszy czy warsztatach efektownego fotografowania blokowisk. Koordynatorka projektu, Marta Jasińska mówi, że choć oficjalnie cała akcja ma się zakończyć na spektaklu i wystawie zdjęć, zostaną poczynione wszelkie działania, aby idea animowania blokowisk miała swoją kontynuację, nawet jeśli będą to przedsięwzięcia mniejsze.
Domofony i kodowane bramki z pewnością nie kreują atmosfery ufności. Trudno jednak walczyć z fizycznymi barierami stawianymi między ludźmi. Obudzenie ducha sąsiedzkiej wspólnoty może okazać się mimo wszystko dziecinnie proste. Wystarczy odrobina wiary w człowieka i odwagi, które zagwarantują nam częstszą wymianę uśmiechów albo ciekawą rozmowę w windzie zamiast milczenia i spuszczonego wzroku. Później, zapukanie do drzwi w chwili samotności, pójdzie już bardzo gładko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz