Minimalizm - w ostatnim czasie
słowo eksploatowane do granic możliwości. Słyszymy o minimalistycznej architekturze
budynków i wnętrz, minimalistycznych potrawach, ubraniach, fryzurach i
zabawkach. Ten popularny wyraz na "m" jest postawą życiową
realizującą zasadę "im mniej, tym lepiej". Idealne motto na czasy
zdominowane przez kryzys i konsumpcjonizm.
Kryzys, no właśnie. Znany dziś
wszystkim doskonale, studentom bliski od zawsze. Biedny żak, to modny żak, bo
jest minimalistą pełną gębą. Doskonale wie jak najmniejszym kosztem najeść się
do syta. Na powiew świeżości w garderobie również znajdzie sposób.
Nieustannie ziejące pustką
portfele nie sprzyjają zabawom z własnym wyglądem. Dobry wizerunek wymaga
często sporych nakładów finansowych. Alternatywą dla butików pozostają wizyty w
second handach, ale dla studenta nawet niewielki wydatek jest wydatkiem zbyt
dużym. Najlepiej byłoby nabyć nowe ciuchy za darmo, a cuda się przecież nie
zdarzają!
Owszem, zdarzają się na swap
parties, akcjach wymiany bezgotówkowej, idealnie wpisujących się w
minimalistyczny trend. Jedna z nich odbyła się 16 lutego w białostockim Klubie
Fama. Kasia Zdrojewska, regularna uczestniczka tego typu imprez, cieszy się, że
może nabyć nową rzecz bez wydawania morza pieniędzy, dodatkowo czyszcząc swoją
szafę. - Zabieram ze sobą ubrania, które dostałam jako nietrafiony prezent lub
te, które mi się znudziły – mówi.
Ilu spośród nas pochyla się nad
obecnością bibelotów zalegających w szufladach latami, zapomnianych na zawsze,
choć często nigdy nie używanych? Zamiast uszczuplać swój budżet i przestrzeń
kolejną porcją przedmiotów, dajmy coś za coś - wymieniając spodnie na kurtkę
zyskamy nowy ciuch i wspomnienie dobrej zabawy. Minimalizm nie jest wyłącznie
wyświechtanym wyrazem, pustym znakiem, stworzonym na siłę tym samym sposobem, jakim kreuje się sezonowe
trendy. Pomaga żyć praktycznie, tworzyć coś z niczego, a to bez wątpienia
umiejętności ponadczasowe.